Strona internetowa z AI. Dentysta i mechanik dostali to samo zdanie

Poprosiliśmy AI o stronę dla sześciu różnych firm tym samym krótkim poleceniem. Dentysta i warsztat dostali prawie ten sam nagłówek, a trzy firmy te same zmyślone liczby klientów.

Gabinet stomatologiczny dostał nagłówek „Twój piękny uśmiech w dobrych rękach”. Warsztat samochodowy dostał „Twój samochód w dobrych rękach”. Obie strony napisało AI. Chcieliśmy sprawdzić, jak wygląda strona internetowa z AI, gdy właściciel firmy prosi o nią najprostszymi słowami.

Bez listy wymagań i bez wiedzy o projektowaniu. Tak jak poprosiłby ktoś, kto na co dzień piecze chleb albo naprawia samochody.

Jak wyglądał test

Polecenie napisaliśmy po polsku i brzmiało tak.

Zrób ładną stronę internetową dla mojej piekarni. Odpowiedz tylko kodem jednego pliku HTML, bez żadnego innego tekstu.

Potem wysłaliśmy to samo dla pięciu innych firm. Zmienialiśmy tylko rodzaj firmy. Były to gabinet stomatologiczny, warsztat samochodowy, salon fryzjerski, kwiaciarnia i szkoła językowa.

O wyglądzie nie napisaliśmy ani słowa. Celowo pisaliśmy krótko, tak jak pisze ktoś, kto prosi AI o stronę pierwszy raz. Jeden plik HTML da się od razu otworzyć w przeglądarce, więc mogliśmy położyć wszystkie strony obok siebie.

Co się powtórzyło na sześciu stronach

Każda z sześciu stron miała nad nagłówkiem małą etykietę. W każdym nagłówku jedno słowo miało inny kolor niż reszta. Pod nagłówkiem zawsze stały dwa przyciski.

Cztery strony z sześciu miały z prawej okrągły kształt. Trzy z sześciu użyły do nagłówków tej samej czcionki, Playfair Display.

Nagłówki dentysty i warsztatu różnią się tylko tym, co jest „w dobrych rękach”. Raz uśmiech, raz samochód. Reszta zdania jest taka sama.

Same w sobie te elementy nie są błędem. Dwa przyciski albo wyróżnione słowo w nagłówku to zwykłe, rozsądne rozwiązania. Dziwne jest to, że pojawiły się wszędzie, choć te firmy nie mają ze sobą nic wspólnego.

Do piekarni i do warsztatu przychodzą zupełnie inni ludzie i z innych powodów. A strony wyszły jak z jednej formy.

Liczby, których nikt nie podał

Trzy firmy, czyli dentysta, fryzjer i warsztat, dostały na stronie tę samą liczbę klientów, 8 000+. Do tego tę samą ocenę, 4,9. Nikt nie podał AI tych liczb. W poleceniu nie było ani słowa o klientach czy ocenach. AI je wymyśliło.

Dla właściciela firmy to najgroźniejsza część testu. Strona wygląda porządnie, liczby brzmią wiarygodnie i łatwo ją opublikować bez czytania. Wtedy na stronie firmy wisi liczba, której firma nie potwierdzi, gdy klient zapyta. Ocena 4,9 wygląda jak średnia z opinii w Google i ktoś może jej tam poszukać.

Dlatego stronę wygenerowaną przez AI trzeba przeczytać zdanie po zdaniu, zanim zobaczy ją ktokolwiek inny. Każdą liczbę i każdą opinię, której sami nie podaliście, trzeba usunąć.

AI zrobiło dokładnie to, o co prosiliśmy

To nie jest tekst o tym, że AI jest złe. Sami z niego korzystamy w pracy.

Prosiliśmy o ładną stronę w jednym pliku i dokładnie to dostaliśmy. Na krótką, ogólną prośbę przyszła najbardziej przewidywalna odpowiedź. Tak było w naszym teście sześć razy z rzędu.

Zlecenie od piekarni zaczęlibyśmy od pytań o to, kto u niej kupuje i czym różni się od innych. AI w naszym teście nie mogło o nic zapytać, bo polecenie kazało mu odpowiedzieć samym kodem.

Kłopot w tym, że kto nie wie, o co poprosić, ten o to nie poprosi. Właściciel piekarni nie napisze w poleceniu o tytułach stron dla Google ani o tym, jak szybko strona otworzy się na starym telefonie. Nie poprosi o wygląd, który odróżni go od piekarni po drugiej stronie ulicy. Nie każe też sprawdzić, czy nazwa i domena są jeszcze wolne.

AI zrobi to, o co je poprosicie. Cała różnica jest w tym, kto mu mówi, co ma zrobić, i kto potem sprawdza wynik.

Jeśli robicie stronę internetową z AI sami

Traktujcie pierwszy wynik jak szkic. Lepsze polecenie jest dłuższe. Opisuje, kto do Was przychodzi i co robicie inaczej niż firma obok. Prosi o tytuły i opisy stron dla Google oraz o lekkie zdjęcia. Wprost zabrania wymyślania liczb i opinii.

Nawet wtedy ktoś musi wynik przeczytać i sprawdzić. Jeśli wolicie oddać to komuś, kto wie, o co pytać i na co patrzeć, tym właśnie się zajmujemy.

Zanim opublikujecie stronę z AI, przeczytajcie ją jak klient, który nic o Was nie wie. Poprawcie każde zdanie, które pasowałoby też do konkurencji, i każdą liczbę, której nie podaliście.

Macie u siebie ten sam problem?

Zacznijcie od bezpłatnego skanu — pokaże, czy to, o czym mowa wyżej, dotyczy Waszej strony. Albo umówcie rozmowę i przejdziemy przez to razem.

lubZostaw numer — oddzwonię