Ile kosztuje odejście od wykonawcy
Domena, kod, dane, poczta i integracje leżą zwykle w pięciu różnych miejscach. Rachunek za rozstanie wystawia to z nich, o którym nikt nie pomyślał.
Rozstanie z wykonawcą rzadko zaczyna się od kłótni. Zaczyna się od zdania „potrzebujemy dostępu do serwera" i od tego, że odpowiedź przychodzi po tygodniu.
Reszta zależy od tego, gdzie dokładnie leżą Wasze rzeczy. A leżą zwykle w pięciu różnych miejscach.
Pięć rzeczy, które trzeba mieć
Domena. Sprawdźcie w rejestrze WHOIS, na kogo jest zarejestrowana. Jeśli na wykonawcę — to jest jedyna pozycja z tej listy, której nie da się odtworzyć. Wszystko inne można w najgorszym razie zbudować od nowa.
Kod. Repozytorium, nie spakowany katalog z serwera. Różnica jest praktyczna: bez historii zmian nowy wykonawca nie wie, co i dlaczego zostało zrobione, więc pierwsze tygodnie spędzi na czytaniu zamiast na pracy.
Dane. Baza w formacie, który da się zaimportować, a nie zrzut ekranu z panelu. Przy sklepie to także zamówienia i klienci — czyli dane osobowe, więc przekazanie ma swój wymiar formalny.
Poczta. Adresy w domenie firmowej często stoją u tego samego dostawcy co strona. Przeniesienie strony bez przeniesienia poczty potrafi wyłączyć skrzynki na dobę.
Integracje. Klucze do bramki płatności, do systemu magazynowego, do księgowości. Zwykle wpisane raz i nigdy więcej nie oglądane.
Co kosztuje najwięcej
Nie migracja. Migracja jest policzalna: dane mają rozmiar, integracje mają liczbę.
Najdroższe jest to, czego nie ma. Strona bez dokumentacji i bez czytelnej architektury wymaga od nowego wykonawcy odtworzenia decyzji, których nikt nie zapisał. To praca, która nie dodaje nic widocznego, a trwa.
Jeśli w ofercie nie ma pozycji „przekazanie", to nie znaczy, że przekazanie jest darmowe. Znaczy, że nie zostało zaplanowane.
Kiedy nie warto zmieniać
Jeśli strona działa, jest aktualizowana, a jedyny problem to cena abonamentu — policzcie najpierw, ile kosztuje migracja razem z miesiącem chaosu. Czasem wychodzi, że taniej jest negocjować.
Zmiana ma sens wtedy, gdy koszt zostawania rośnie: kolejne poprawki są coraz droższe, terminy się rozjeżdżają, a proste zmiany treści wymagają zgłoszenia.
Co możecie sprawdzić dzisiaj, bez niczyjej pomocy
Rejestrator domeny. Datę wygaśnięcia. Czy macie własne konto u dostawcy hostingu, czy tylko login do panelu wykonawcy.
Trzy rzeczy, kwadrans pracy. Jeśli którakolwiek odpowiedź brzmi „nie wiem" — to jest właśnie ta pozycja, która wystawi rachunek.
Macie u siebie ten sam problem?
Zacznijcie od bezpłatnego skanu — pokaże, czy to, o czym mowa wyżej, dotyczy Waszej strony. Albo umówcie rozmowę i przejdziemy przez to razem.