Kiedy gotowa platforma jest lepsza od własnego systemu

Piszemy systemy na zamówienie. To nie znaczy, że są odpowiedzią na każde pytanie — w kilku sytuacjach gotowa platforma wygrywa i nie ma z czym dyskutować.

Budujemy oprogramowanie na zamówienie. Poniższy tekst jest o tym, kiedy nie warto go zamawiać — także u nas.

Nie z uprzejmości. Po prostu projekt, który nie powinien był powstać, kończy się tak samo dla obu stron: ktoś płaci za narzędzie, którego nie używa, a my mamy wdrożenie, którego nie chcemy pokazywać.

Cztery sytuacje, w których platforma wygrywa

Proces jest standardowy i nikt nie planuje go zmieniać. Sprzedaż kilkudziesięciu produktów, jedna metoda dostawy, jedna bramka płatności. Gotowy sklep robi to od pierwszego dnia i kosztuje ułamek wdrożenia.

Nie wiadomo jeszcze, czy to zadziała. Nowy pomysł, nowy rynek, brak pewności co do modelu. Platforma jest wtedy najtańszym sposobem sprawdzenia hipotezy — a jeśli hipoteza nie wypali, wyłączacie abonament zamiast odpisywać wdrożenie.

Nie ma kto tego prowadzić. Własny system wymaga po Waszej stronie kogoś, kto podejmuje decyzje i zna proces. Bez tej osoby projekt stoi, niezależnie od tego, jak dobrze jest napisany.

Zakres zmienia się co tydzień. To nie wada firmy, tylko etap. Dopóki proces nie ustabilizuje się na tyle, żeby dało się go opisać, każdy tydzień pracy programisty jest pisaniem czegoś, co za chwilę trzeba zmienić.

Moment, w którym to się odwraca

Nie przychodzi nagle. Wygląda tak, że najpierw dochodzi jedna wtyczka, potem druga. Potem ktoś zaczyna ręcznie przepisywać zamówienia do magazynu, bo integracja „prawie" działa. Potem stany się rozjeżdżają i raz w miesiącu trzeba je równać ręcznie.

W tym momencie płacicie już za własny system — tylko że w formie cudzych godzin i cudzych błędów.

Sygnał, który da się zmierzyć: policzcie godziny, które ktoś spędza na obchodzeniu platformy. Nie na pracy w niej, tylko na obchodzeniu jej ograniczeń. Jeśli tego jest kilkanaście godzin miesięcznie i rośnie, rachunek zaczyna się zmieniać. Można to policzyć kalkulatorem czasu pracy — wszystkie liczby wpisujecie sami, żadnych średnich z naszej strony.

Czego ten tekst nie rozstrzyga

Nie wiemy, ile kosztuje Wasza platforma razem z prowizją od obrotu, bo nie znamy Waszej umowy. Nie wiemy też, ile z Waszego procesu naprawdę jest niestandardowe — bardzo często okazuje się, że mniej, niż się wydaje na początku rozmowy.

To są dwie rzeczy do policzenia, a nie do rozstrzygnięcia artykułem.

Jeśli wychodzi Wam, że platforma wystarcza — zostańcie przy niej. Jeśli nie jesteście pewni, umówmy rozmowę i przejdziemy przez Wasze liczby. Może się skończyć na tym, że powiemy „nie potrzebujecie".

Macie u siebie ten sam problem?

Zacznijcie od bezpłatnego skanu — pokaże, czy to, o czym mowa wyżej, dotyczy Waszej strony. Albo umówcie rozmowę i przejdziemy przez to razem.

lubZostaw numer — oddzwonię