Szybkość strony na telefonie. Trzy progi Google i dlaczego nie trzeba gonić setki

Google mierzy szybkość strony na telefonie trzema liczbami i ma dla nich jasne progi. Co one znaczą, czym test różni się od prawdziwych wizyt i kiedy zielony wynik w zupełności wystarczy.

Ktoś czeka na tramwaj, wpisuje w Google nazwę usługi i otwiera Waszą stronę. Przez chwilę ekran jest pusty. Potem wskakuje duże zdjęcie i spycha w dół przycisk, w który ta osoba właśnie celowała kciukiem. Tak w praktyce wygląda słaba szybkość strony na telefonie, a nikt w tej chwili nie patrzy na żaden wynik.

Google opisuje to trzema liczbami, które razem nazywa Core Web Vitals. Każda ma oficjalny próg, podany na stronie web.dev. Poniżej piszemy, co te liczby znaczą, skąd się biorą i kiedy można przestać poprawiać.

Trzy liczby, którymi Google mierzy szybkość strony na telefonie

LCP mówi, po jakim czasie pojawia się największy element na pierwszym ekranie. Może to być główne zdjęcie, kadr filmu albo duży blok tekstu. Dobry wynik to do 2,5 sekundy. Powyżej 4 sekund Google uznaje go za słaby.

INP mówi, jak szybko strona reaguje na dotknięcie, kliknięcie albo naciśnięcie klawisza w trakcie całej wizyty. Przewijanie się nie liczy. Dobry wynik to do 200 milisekund, słaby to ponad 500.

CLS mówi, jak bardzo elementy skaczą podczas wczytywania. To ten przycisk, który ucieka spod palca. Dobry wynik to do 0,1, słaby to ponad 0,25.

Google nie ocenia jednej wizyty, tylko patrzy na 75. percentyl. Mówiąc prościej, wynik jest dobry, jeśli w progu mieszczą się co najmniej trzy wejścia na cztery. Telefony i komputery liczy się osobno.

Test Google a prawdziwe wizyty

Gdy wpiszecie adres na pagespeed.web.dev, dostaniecie dwie różne rzeczy, choć leżą na jednej stronie.

Pierwsza to dane od prawdziwych użytkowników Chrome z ostatnich 28 dni. Pokazują, jak Wasza strona działa u ludzi, na ich telefonach i ich internecie. Ocena Core Web Vitals jest zaliczona, gdy dobre są wszystkie trzy liczby. Przy małym ruchu tej części po prostu nie ma, bo Google nie ma z czego jej policzyć. To nie jest błąd strony.

Druga to test w laboratorium. Google wczytuje stronę na symulowanym telefonie średniej klasy w sieci komórkowej i stąd bierze się wynik od 0 do 100. Taki test zwykle zaczyna od pustej pamięci przeglądarki i nie przewija ani nie dotyka strony tak jak człowiek, więc nie widzi części tego, co dzieje się u prawdziwych odwiedzających.

Gdy obie części się różnią, ważniejsze są dane od użytkowników. Google pisze to wprost na web.dev. Test laboratoryjny przydaje się do szukania przyczyn.

Wynik 90 to zielona strefa i to wystarczy

W teście laboratoryjnym wynik od 90 w górę Google uznaje za dobry. Od 50 do 89 strona wymaga poprawy, a poniżej 50 jest słaba. Zielona strefa wystarczy. Gonienie setki zwykle oznacza wycinanie zdjęć, animacji albo funkcji, które pomagają klientowi, a różnicy między zieloną strefą a setką klient na telefonie raczej nie poczuje.

Ten sam test puszczony dwa razy potrafi dać różne liczby, nawet gdy na stronie nic się nie zmieniło. Google opisuje to w swojej dokumentacji do PageSpeed. Dlatego wynik traktujcie jak pomiar z konkretnego dnia, a nie jak obietnicę, i zapisujcie go razem z datą.

Sama szybkość nie załatwi też miejsca w wynikach wyszukiwania. Google pisze, że zawsze stara się pokazać najbardziej trafną treść, nawet gdy strona działa gorzej, i że dobre Core Web Vitals nie gwarantują pierwszego miejsca. Gdy podobnie dobrych stron jest dużo, dobra szybkość może pomóc.

Co najczęściej spowalnia stronę na telefonie

Przyczyny prawie zawsze są te same i da się je opisać bez technicznego słownika.

  • Główne zdjęcie w pełnym rozmiarze. Wgrane prosto z aparatu, choć telefon i tak pokazuje je w małym okienku. Bywa też, że ustawiono je tak, żeby ładowało się dopiero po reszcie.
  • Film w tle na pierwszym ekranie. Na komputerze w biurze wygląda dobrze, a na telefonie w sieci komórkowej często jest najcięższą rzeczą na stronie.
  • Zdjęcia i okienka bez zarezerwowanego miejsca. Strona układa tekst, potem dochodzi obrazek albo baner i wszystko przesuwa się w dół. To psuje CLS.
  • Fonty, które podmieniają się po wczytaniu. Tekst najpierw pokazuje się zastępczą czcionką, potem właściwą, szerszą albo węższą, i linijki skaczą.
  • Skrypty z zewnątrz. Czat, mapa, liczniki, piksele reklamowe. Telefon musi każdy z nich pobrać i uruchomić, a dopóki jest zajęty, wolniej reaguje na dotyk.
  • Wolny serwer. Jeśli serwer długo odpowiada, cała reszta startuje później i trudno zmieścić LCP w progu.

Większość z tego poprawia się bez przebudowy strony. Najpierw trzeba wiedzieć, która z tych rzeczy dotyczy akurat Was.

Jak sprawdzić swoją stronę

Najprościej na pagespeed.web.dev, w zakładce dla telefonu. Jeśli macie Search Console, jest tam osobny raport Core Web Vitals.

Nasz bezpłatny skan strony puszcza ten sam test Google PageSpeed i pokazuje obok siebie wynik dla telefonu i komputera, a jeśli Google ma dane od prawdziwych użytkowników, także je. Przy okazji sprawdza SEO, SSL, nagłówki bezpieczeństwa i kilka innych rzeczy.

Jeśli zastanawiacie się, czy przyspieszenie ma sens dla sprzedaży, policzcie to w kalkulatorze szybkości strony. Wszystkie liczby wpisujecie sami, łącznie z założeniem, ile daje Wam jedna sekunda. Średnich z rynku tam nie podstawiamy.

Sprawdźcie wynik dla telefonu i zapiszcie go z datą. Jeśli jest zielony, zostawcie szybkość w spokoju i zajmijcie się treścią strony.

Macie u siebie ten sam problem?

Zacznijcie od bezpłatnego skanu — pokaże, czy to, o czym mowa wyżej, dotyczy Waszej strony. Albo umówcie rozmowę i przejdziemy przez to razem.

lubZostaw numer — oddzwonię