Efekt szablonu. Dlaczego strony firm wyglądają tak samo i jak to sprawdzić u siebie

Duże zdjęcie, nagłówek, dwa przyciski i kafelki z ikonkami. Zmienia się tylko logo. Skąd bierze się efekt szablonu, jak go rozpoznać i kiedy szablon w zupełności wystarczy.

Wpiszcie w Google swoją branżę i miasto, a potem otwórzcie kilka stron firm z wyników. Na górze duże zdjęcie uśmiechniętych ludzi, na nim nagłówek i dwa przyciski. Niżej rząd kafelków z ikonkami, potem „O nas” i formularz kontaktowy. Na następnej stronie to samo. Zmienia się logo i kolor przycisku. Tak zwykle wygląda strona z szablonu.

Nazywamy to efektem szablonu. Strony różnych firm wyglądają i brzmią tak samo, bo powstały z tych samych gotowych wzorów. Sam szablon nie jest niczym złym, ale ma skutki, których nie widać od razu.

Skąd się bierze strona z szablonu

Szablon strony internetowej to gotowy projekt, do którego wstawia się swoje logo, teksty i zdjęcia. Robi się go raz, a sprzedaje wiele razy. Ten sam szablon może stać za stroną dentysty w jednym kraju i biura rachunkowego w innym.

Szablon wybiera się zwykle po wersji demonstracyjnej. Tam wszystko wygląda dobrze, bo zdjęcia i teksty dobrano pod wymyśloną firmę. Po wstawieniu własnych treści zostaje układ, a sporo z tego, co się podobało, znika.

Podobnie działają kreatory stron z gotowymi blokami. Wybieracie sekcje z listy i układacie je jedna pod drugą. Bloki są te same dla wszystkich, więc strony też wychodzą podobne.

Bywa też, że agencja robi strony taśmowo. Ma kilka sprawdzonych wzorów i wkleja w nie treści kolejnych klientów. Dla agencji to szybkie i wygodne. Klient często nie wie, że jego strona ma bliźniaków.

Od niedawna to samo robi AI. Poprosiliśmy je o stronę dla sześciu różnych firm tym samym krótkim poleceniem. Dentysta i warsztat samochodowy dostali prawie to samo zdanie w nagłówku. Ten test opisaliśmy osobno.

Jak rozpoznać szablon strony internetowej

Oto znaki, po których najłatwiej go poznać.

  • Te same zdjęcia ze stocków. Uścisk dłoni albo uśmiechnięta osoba w słuchawkach. Te same twarze widać na stronach zupełnie różnych firm. Łatwo to sprawdzić wyszukiwaniem obrazem w Google.
  • Te same sekcje w tej samej kolejności. Duży baner, usługi w kafelkach, „Dlaczego my”, opinie, kontakt. Kolejność wynika z szablonu, a nie z tego, czego szuka klient.
  • Teksty, które pasują do każdej firmy. Zdanie „Jesteśmy zespołem profesjonalistów z pasją” pasuje i do piekarni, i do kancelarii. Jeśli zdanie da się przenieść na stronę konkurencji bez zmiany słowa, nic nie mówi o Was.
  • Trzy ikony w rzędzie. Jakość, doświadczenie, zaufanie. Pasują do każdej firmy, więc nie opisują żadnej.
  • Pierwszy ekran z dużym nagłówkiem i dwoma przyciskami. Ogólne hasło, a pod nim „Skontaktuj się” i „Dowiedz się więcej”. W branży ten ekran nazywa się hero.

Jedna taka cecha niczego nie przesądza. Dwa przyciski na pierwszym ekranie to często rozsądny pomysł. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy wszystkie cechy są naraz, a na stronie nie ma nic Waszego.

Co traci firma przez efekt szablonu

Ludzie Was nie zapamiętują. Ktoś wieczorem ogląda kilka stron fryzjerów. Rano pamięta, że jedna miała ładne zdjęcia, ale nie wie już, która.

Mylą Was z konkurencją. Jeśli Wasza strona wygląda jak strona salonu z sąsiedniej ulicy, klient może zadzwonić tam, myśląc, że dzwoni do Was.

Ogólny tekst nie daje powodu, żeby wybrać właśnie Was. Profesjonalną obsługę i indywidualne podejście obiecuje każdy. Klient szuka jednego konkretnego powodu. Jeśli strona go nie podaje, zostaje mu cena, odległość albo to, kto pierwszy odebrał telefon.

Jest jeszcze Google. Sam szablon nie jest dla wyszukiwarki problemem. Ale tekst skopiowany z gotowca, który stoi na wielu stronach, nie daje Google niczego, za co mógłby pokazać akurat Waszą firmę. Opis prawdziwych usług i tego, co robicie inaczej, daje mu przynajmniej coś, co należy tylko do Was.

Kiedy szablon w zupełności wystarczy

Szablon ma swoje miejsce i nie ma co udawać, że jest inaczej. Jeśli sprawdzacie nowy pomysł i nie wiecie jeszcze, czy biznes ruszy, gotowa strona postawiona szybko to rozsądny wybór. Jeśli pomysł się nie sprawdzi, niewiele stracicie.

Tak samo przy bardzo prostej potrzebie. Jeśli strona ma tylko podać adres i numer telefonu, budowanie jej od zera to przesada.

Ważne, żeby wybierać świadomie. Gotowa platforma i własne rozwiązanie inaczej rozkładają koszty w czasie. Przy sklepie internetowym możecie to policzyć w kalkulatorze gotowej platformy i własnego sklepu. Wszystkie liczby wpisujecie sami.

Otwórzcie swoją stronę i przeczytajcie pierwszy ekran tak, jakby zamiast Waszego logo było logo konkurencji. Jeśli tekst nadal by pasował, od niego zacznijcie zmiany, a wygląd zostawcie na potem. Stan techniczny strony sprawdzicie bezpłatnie w naszym skanie strony.

Macie u siebie ten sam problem?

Zacznijcie od bezpłatnego skanu — pokaże, czy to, o czym mowa wyżej, dotyczy Waszej strony. Albo umówcie rozmowę i przejdziemy przez to razem.

lubZostaw numer — oddzwonię