Strona dla salonu groomerskiego. Cztery pytania do wizyty i kot, który patrzy na kursor

Wymyśliliśmy salon groomerski Obłok i zrobiliśmy mu stronę z rezerwacją wizyty. Co się na niej rusza, co jest na niby i co może z tego wziąć prawdziwy salon.

Jest wieczór. Ktoś szuka groomera dla psa, który boi się suszarki. Na stronie salonu jest tylko numer telefonu, o tej porze nikt już nie odbierze, a w wiadomości trzeba by wszystko opisywać od początku. Dobra strona dla salonu groomerskiego powinna to załatwić bez czekania do rana. Od tej sytuacji zaczęliśmy projekt.

Salon nazywa się Obłok i nie istnieje. Wymyśliliśmy go razem z adresem, telefonem, cennikiem i opiniami. To nasz koncept, czyli projektowy start dla jednej branży, który pokazujemy publicznie, zanim porozmawiamy z jakimkolwiek salonem. Stronę możecie otworzyć pod adresem oblok-grooming-template.vercel.app.

Rezerwacja wizyty w czterech pytaniach

Przycisk „Umów wizytę” prowadzi na osobną stronę z czterema krótkimi pytaniami.

Najpierw usługa. Do wyboru jest strzyżenie, kąpiel i suszenie, SPA dla sierści i skóry, pazurki z uszami i oczami, pierwsza wizyta szczeniaka albo pielęgnacja kotów. Potem pupil. Pies czy kot, jaka wielkość, jak ma na imię i czy jest coś, o czym salon powinien wiedzieć. W tym polu podpowiadamy, że pies może się bać suszarki albo mieć wrażliwą skórę. Kiedy wpiszecie imię, na przykład Fado, narysowany pupil obok formularza przedstawia się tym imieniem.

Trzecie pytanie to termin. Najpierw wybieracie dzień, a strona pokazuje wolne godziny. Czwarte to kontakt, czyli imię, telefon, e-mail dla chętnych i zgoda na kontakt w sprawie tej wizyty.

Wielkość psa nie jest tu dla ozdoby. Od niej zależy, ile trwa wizyta, więc salon musi ją znać, zanim ułoży dzień. Uwagę o suszarce groomer czyta przed wizytą, a nie słyszy w drzwiach. Na stronie jest też napisane wprost, że salon potwierdza termin telefonicznie, zanim trafi on do kalendarza.

W koncepcie formularz nigdzie nie wysyła zgłoszenia, a wolne godziny są przykładowe. Strona mówi to sama, pod kalendarzem i po wysłaniu. Prawdziwy salon musi podłączyć formularz do swojego grafiku. Kiedy taki system ma sens, a kiedy wystarczy telefon, opisaliśmy w tekście o systemie rezerwacji online.

Strona dla salonu groomerskiego, po której widać zwierzęta

Strona groomera łatwo staje się stroną jakiejkolwiek firmy z psem na zdjęciu. Chcieliśmy, żeby ta była od pierwszego ekranu o kąpieli, sierści i spokoju. Dlatego na stronie coś odpowiada na przewijanie i na kursor:

  • Na pierwszym ekranie przy przewijaniu napisy odpływają w górę i znikają, kamera podjeżdża bliżej, pies wychodzi do przodu, a ze wszystkich stron nachodzi piana. Ostatnia warstwa piany zostaje tłem następnej sekcji.
  • W usługach wyspa pod kursorem się nadyma, a całe pole bierze kolor tej usługi. Na telefonie dzieje się to z wyspą na środku ekranu.
  • Przy cenniku wisi duża bańka mydlana. Jej brzeg ciągnie się za kursorem, po krawędzi idzie fala, a kolor zmienia się razem z grupą cen na środku ekranu.
  • W sekcji z pytaniami kot po lewej śledzi kursor oczami, przechyla głowę i mruga. Na telefonie patrzy tam, gdzie dotknęliście.
  • Na samym dole wystarczy najechać na ostatnią linijkę, a ślady łapek biegną do śpiącego psa.

Ważniejsze od ruchu są szczegóły z życia salonu. Pies na pierwszym ekranie ma na głowie czapkę z piany. W pierwszej wersji lała mu się na głowę woda. Zmieniliśmy to, bo groomerzy nie leją psu wody na głowę, tylko myją ją dłońmi z pianą.

Psów jest na stronie więcej niż kotów, ale żadna sekcja nie jest tylko dla psów. Koty mają osobną usługę, a w opisie osobny, cichy pokój.

Co w koncepcie jest na niby

Salon jest wymyślony, więc nie było kogo sfotografować. Zdjęcie psa na pierwszym ekranie jest wygenerowane przez AI. Psy i koty w pozostałych miejscach są narysowane w kodzie, jedną linią. W usługach rysunki stoją tam, gdzie prawdziwy salon wstawi filmy albo zdjęcia ze swojej pracy.

Na niby są też nazwa, adres, telefon, ceny, opinie i imiona. Polityka prywatności to wzór. Przed publikacją prawdziwej strony powinien ją sprawdzić prawnik i tak jest na niej napisane.

U prawdziwego salonu najwięcej zmienią zdjęcia. Wasze wnętrze, Wasze dłonie przy pracy i psy, które do Was przychodzą, powiedzą o salonie więcej niż każda animacja.

Kiedy salonowi wystarczy prostsza strona

Nie każdy salon potrzebuje takiej strony. Jeśli grafik jest pełny na długo do przodu, a klienci i tak dzwonią, wystarczy dobra wizytówka z telefonem, adresem i godzinami. Animacje nie zapełnią grafiku za Was.

Własny wygląd ma sens, gdy w okolicy jest kilka salonów, a klient porównuje je wieczorem na telefonie. Wtedy liczy się, którą stronę zapamięta i czy może się umówić od razu, bez czekania do rana. Dlaczego tyle stron firm wygląda tak samo, pisaliśmy przy efekcie szablonu.

Otwórzcie Obłok na telefonie i umówcie wymyśloną wizytę od początku do końca, tak jak zrobiłby to klient. Jeśli te same pytania zadajecie dziś przez telefon kilka razy dziennie, formularz może je zadać za Was.

Macie u siebie ten sam problem?

Zacznijcie od bezpłatnego skanu — pokaże, czy to, o czym mowa wyżej, dotyczy Waszej strony. Albo umówcie rozmowę i przejdziemy przez to razem.

lubZostaw numer — oddzwonię